Radca Prawny
Marta Baraniok

Z mojego kilkuletniego doświadczenia w temacie upadłości konsumenckiej wynika ostatnio jeden wniosek: łatwiej ogłosić upadłość, niż doprowadzić ją do końca, tj. do wydania przez Sąd postanowienia o zakończeniu postępowania upadłościowego i o umorzeniu wszystkich zobowiązań powstałych przed dniem ogłoszenia upadłości.
Postępowanie upadłościowe, zainicjowane złożeniem przez wnioskodawcę odpowiedniego wniosku, nie kończy się ogłoszeniem upadłości. Postanowienie Sądu o ogłoszeniu upadłości kończy jedynie pewien etap „procesu oddłużenia wnioskodawcy” i otwiera, można by powiedzieć, właściwe postępowanie upadłościowe wnioskodawcy już upadłego, które pod okiem sędziego-komisarza i syndyka masy upadłości w mojej ocenie jest znacznie trudniejsze do przejścia dla upadłego niż samo przygotowanie wniosku o upadłość.
Od pewnego czasu obserwuję wzmożoną pracę syndyków masy upadłości, którzy bardzo dokładnie badają historię upadłego, na kilka lat wstecz przed datą złożenia wniosku, i „szukają” przyczyn upadłości, a także badają wszystkie ruchy finansowe wnioskodawcy, które mogłyby sugerować, że upadły doprowadził do niewypłacalności ze swojej winy. To może przesądzić o niekorzystnym wyniku sprawy.
Prosto mówiąc, odnoszę czasem wrażenie, że syndycy sprawdzają, czy upadły „zasłużył na upadłość”, a ich działania są często bardzo skrupulatne i stawiają wyzwania dla upadłego, którego celem jest całkowite oddłużenie, najlepiej jeszcze bez ustalenia jakiegokolwiek planu spłaty.
W związku z tym, że postępowanie upadłościowe jest kilkuetapowe (choć niewiele osób o tym wie), już na etapie tworzenia wniosku o upadłość należy przeanalizować wszystkie istotne kwestie z życia wnioskodawcy sprzed kilku lat wstecz i odpowiednio przygotować strategię na całe postępowanie, a nie tylko do czasu ogłoszenia upadłości, bo na tym sprawa się nie kończy, a przecież każdemu wnioskującemu/upadłemu zależy na pomyślnym jej zakończeniu.